Sziszapangma – co o niej wiadomo?
Wśród czternastu ośmiotysięczników, znamy nazwy zaledwie kilku. Każdy kto uczył się w szkole geografii wie, że najwyższym szczytem jest Mount Everest, który bywa nazywany Czomolungmą. Z wielu filmów znamy również K2. Góra ta, uważana jest za wyjątkowo niebezpieczną. Jednak niewiele osób, słyszało o ośmiotysięczniku, którego nazwa brzmi Sziszapangma, czyli Grań nad Trawiastą Równiną. Nazwa tej góry wywodzi się z języka tybetańskiego, a sam szczyt leży właśnie w Tybecie, czyli we współczesnych Chinach. Sziszapangma mierzy 8013 m n. p. m. choć niektóre źródła podają, że ta wysokość jest nieco wyższa. Sziszapangmę uważa się więc za najniższy ze wszystkich ośmiotysięczników, zarówno tych położonych w Himalajach jak i w Karakorum. Sam szczyt góry, jest bardzo obszerny i pokryty jest lodem i śniegiem. To właśnie z tej góry, rozpoczyna swój bieg rzeka Arun, która jest dopływem Gangesu. Choć nazwa Sziszapangma może wydawać się nieznana to większość z nas powinno ją kojarzyć. To właśnie o tym ośmiotysięczniku, opowiadał film ze znanym hollywoodzkim aktorem pod tytułem „Siedem lat w Tybecie”. Film ten powstał na podstawie książki pod tym samym tytułem i opowiada historię niemieckiego alpinisty. Książka ma charakter podróżniczy, a także historyczny i każda osoba, która myśli o wyprawie w Himalaje, powinna się z nią zapoznać. Ponieważ Sziszapangma jest najniższym ośmiotysięcznikiem, zdobyta została jako ostatni, bo dopiero w 1964 roku. Co ciekawe zimowego wejścia na szczyt dokonał Polak oraz Włoch, dopiero w 2005 roku. Pierwszą polką jaka stanęła na szczycie była Wanda Rutkiewicz w 1987 roku. W tym samym roku szczyt ten zdobył, najbardziej znany polski himalaista, Jerzy Kukuczka. Jeśli chcielibyśmy na własne oczy zobaczyć Sziszapangmę, albo jakiś inny ośmiotysięcznik, koniecznie powinniśmy pomyśleć o wyprawie trekkingowej w Himalaje. Jest ona przeznaczona dla osób zdrowych, które mają kondycję fizyczną. Taka wyprawa trwa bowiem kilkanaście dni. Jednak nie ma żadnych ograniczeń wiekowych co do uczestników.
Istnieje wiele różniących się mocno od siebie teorii na temat rozumieniu nazwy tego szczytu. Geolog Toni Hagen, który pracował wiele lat w Nepalu, wyjaśnia nazwę jako oznaczenie "łąki" (Pangma) lub też "trawiastej równiny", nad którym rozposciera się "grzebień" lub też jak kto woli "zasięg" (Shisha lub Chisa w lokalnym dialekcie tybetańskim).
Inną genezę nazwy Shishapangma sugeruje tybetolog Guntram Hazod, który przypisuje jej lokalną historię, tłumaczącą tę nazwę w dosłownym znaczeniu według języka tybetańskiego: nazwa shisha oznacza "padlinę zwierzęcia", natomiast sbangma oznacza "osad powstały warzenia piwa". Według licznych opowieści, które można usłyszeć u ludzi mieszkających u podnóża tego szczytu, jednej ciężkiej zimy śnieg zabił większość zwierząt na pastwiskach i wszystko, co ludzie żyjący w pobliżu gór musieli jeść to mięso padłych zwierząt i słód osadu pozostałego po warzonych piwach, stąd też góra została nazwana Shisha Pangma (szisza sbangma).
Istnieje wiele różniących się mocno od siebie teorii na temat rozumieniu nazwy tego szczytu. Geolog Toni Hagen, który pracował wiele lat w Nepalu, wyjaśnia nazwę jako oznaczenie "łąki" (Pangma) lub też "trawiastej równiny", nad którym rozposciera się "grzebień" lub też jak kto woli "zasięg" (Shisha lub Chisa w lokalnym dialekcie tybetańskim).
Inną genezę nazwy Shishapangma sugeruje tybetolog Guntram Hazod, który przypisuje jej lokalną historię, tłumaczącą tę nazwę w dosłownym znaczeniu według języka tybetańskiego: nazwa shisha oznacza "padlinę zwierzęcia", natomiast sbangma oznacza "osad powstały warzenia piwa". Według licznych opowieści, które można usłyszeć u ludzi mieszkających u podnóża tego szczytu, jednej ciężkiej zimy śnieg zabił większość zwierząt na pastwiskach i wszystko, co ludzie żyjący w pobliżu gór musieli jeść to mięso padłych zwierząt i słód osadu pozostałego po warzonych piwach, stąd też góra została nazwana Shisha Pangma (szisza sbangma).